Bardzo was przepraszam za tak długą nieobecność, ale sami wiecie... Wakacje to taki czas, gdzie regenerujemy swoje ciało i mózg do ciężkiej pracy we wrześniu. Trochę przez ten ostatni czas się wydarzyło. Do Polski przyjechała moja przyjaciółka Paula, która mi w ostatnim czasie dużo pomogła za co bardzo jej dziękuje. Spędziłyśmy ze sobą wspaniałe dwa dni, gdzie wygadałyśmy się za wszystkie czasy, ale co tu dużo mówić. Następne nasze spotkanie odbędzie się w grudniu, a nie ukrywajmy dużo jeszcze zostało. :)
Później od 31 lipca do 2 sierpnia byłam z Michałem w Warszawie u mojej rodziny. Trochę się działo, bo zupełnie nie znaliśmy dróg do miejsc, gdzie chcieliśmy dotrzeć. Gdyby nie google maps to na pewno nie byłoby tak wesoło. Sami przyznajcie, że bez internetu w dzisiejszych czasach jest mega ciężko. Człowiek szybko przyzwyczaja się do bardzo przydatnych rzeczy, a potem gdy ich brakuje to nie wiemy jak mamy sobie poradzić. Trochę to śmieszne, bo czasem (praktycznie zawsze xd) ludzie zachowują się jak CEBULE, ale no cóż. Żyjemy w takich czasach a nie innych. Od samego początku nie uważałam, że jestem człowiekiem, który ma zdanie takie jak wszyscy. Zawsze starałam się mieć swoje zdanie i stawiać na swoim, ponieważ mam bardzo zawzięty charakter i jestem po prostu szczera. Nie będę wspominać sytuacji, które były po prostu gówniane, bo nie o tym jest ten post. Przejdźmy dalej :D
Następnym wydarzeniem były urodziny mojej najlepszej przyjaciółki Oli. Była przepiękna pogoda, a słońce dawało się we znaki. Chociaż Ola mieszka dość daleko ode mnie (1,5 godziny) to i tak jedyną rzeczą jaką mi przeszkadzała to jazda w autobusie bez klimatyzacji, masakra! Pot leje się po dupie, a ty musisz jechać z jednego zadupia na drugie. Jedyną myślą jaką miałam wtedy to był ogromny basen z masakrycznie dużą ilością zimnej wody jaki miała obok swojego domu. To dawało mi motywację, haha. A tak na serio to nie śmiałabym nie przyjechać na tak ważny dzień dla jednej z najważniejszych osób mojego życia. Było naprawdę super!
Wbijajcie na bloga Agatki, warto poczytać! Fajne posty o kosmetykach i urodzie ;*
P.S. Żeby potem nie było.. Agatson to moja druga najlepsiejsza na świecie przyjaciółka <3
A na samym końcu sierpniowych wyjazdów wisienką na torcie był wyjazd z Michałem do jego rodziny w okolicach Łęczycy. Była bardzo piękna pogoda. Niedaleko drewnianego domku widniało jezioro, gdzie cała rodzina wspólnie udała się na niedzielne opalanie i kąpiel (woda nie była za ciepła, ale dało się wytrzymać). Na początku powiem szczerze, że stresowałam się takimi spotkaniami, ale gdy poznałam tak świetnych ludzi traktujących mnie jak swoją własną rodzinę to zrobiło mi się od razu cieplej na sercu. Dla takich osób i chwil naprawdę warto żyć!
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz