czwartek, 24 grudnia 2015

ŚWIĘTA!

Dzień dobry!
Nastał ten czas, dzisiaj wigilia i świąteczne żarcie. Przygotowania idą u mnie pełną parą. A u was?
Z okazji tych świąt chciałabym wam życzyć spełnienia waszych najskrytszych marzeń, pieniędzy, szczęścia w miłości, dużo zdrowia i samozaparcia w nadchodzącym nowym roku. Żebyście zawsze dążyli do celu i nie poddawali się tak łatwo. Uśmiechu na twarzy i super prezentów pod choinką.

22 grudnia w moim liceum obchodziliśmy wigilię klasową. Było dużo pyszności na stole i super prezenty, ale zawsze się znajdzie taki ktoś, kto będzie się o wszystko czepiał. Nie powiem kto to, bo i tak dużo wam to nie powie, ale jakbym mogła najchętniej dostała by łyżką świątecznej kapusty z grochem czy śledzikiem na raz po prostu w twarz. *a podobno w święta się wybacza*. Co prawda nie mogłam za dużo pomóc przy przygotowaniach, ponieważ ledwo się z tym gipsem doczołgałam na pierwsze piętro i miałam już dość, ale byłam dzielna i dałam radę, jak już wiecie to nigdy się tak łatwo nie poddaję.






 Wczoraj wraz z moim młodszym rodzeństwem ciotecznym postanowiliśmy zrobić pierniczki, żeby móc powiesić je na choince. Powiem wam szczerze, że nie bawiliśmy się w skomplikowane przepisy na pierniczki niczym te na sernik Pascala, tylko poszliśmy po najmniejszej linii oporu. *aż wstyd się przyznać*. Wszystko zajęło nam 4 godziny, bo to ciasto chyba miało dałna. Efekt końcowy nie był co prawda powalający na kolana, ale cieszył oczy.
P.S. Może i te pierniczki ładnie wyglądają, ale niestety smakują paskudnie. Sama chemia i piecze cholernie w język!








Kochani jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji świąt Bożego Narodzenia! Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze w starym roku.
P.S.2. Śledźcie mojego snapa i instagrama: pixelowelove
ZAPRASZAM!

sobota, 19 grudnia 2015

Dzielenie się opłatkiem?

Dzień dobry wszystkim!
Już niedługo święta, a ja nawet nie jestem w połowie ogarnięta. Jedyne co zrobiłam to posprzątałam pokój rodziców i swój. Kompletnie do mnie nie dociera, że już za kilka dni będzie wigilia. Lubię ten okres świąteczny, ponieważ to jedyny taki czas, gdzie jesteśmy wszyscy razem przy wspólnym stole i wspominamy dawne czasy. Zapach wigilijnych potraw i żywej choinki sprawia, że od razu się uśmiecham i nie mogę się doczekać pierwszej gwiazdki. *bo wtedy zaczyna się jeść, hahaha* co prawda zawsze okłamuję wszystkich, ze ta gwiazdka już dawno jest na niebie, żeby mieć to już po prostu z głowy. Jedynym elementem, który mógłby nie istnieć w wigilijny dzień to dzielenie się opłatkiem. Moim zdaniem sztuczne życzenia, nawet te od bliskich są bez sensu.
Przez ostatnie dni nie robiłam kompletnie nic, poza oglądaniem filmów na 'jutubie' czy sprzątania. Zresztą co ja mogę robić wielkiego mając nogę w gipsie. Jeśli ktoś kiedyś miał coś w gipsie to łączę się w bólu!
P.S. Jeśli macie jakieś sposoby na nudę (pomijam czytanie książek, telewizja czy internet) to koniecznie do mnie napiszcie!



 A oto arcydzieło mojego chłopaka Michała. Widać jak bardzo poniosła go wena twórcza! XD




wtorek, 15 grudnia 2015

#Kuchenne Rewolucje

Dzień dobry, Cześć i Czołem!
Nadeszła ta wiekopomna chwila, którą kiedyś tam obiecałam. A mianowicie pseudo 'rewoluję' na moim blogu. Postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli gotowanie z prowadzeniem bloga. Będę wrzucać ciekawe i proste przepisy, które każdy (nawet ten najbardziej wybitny kucharz) może zrobić. Uważam, że będzie to ciekawe i pożyteczne urozmaicenie na moim blogu.
Na początek coś co uwielbia każdy, czyli CZEKOLADOWE BABECZKI!

Składniki:
2 szklanki mąki
1/2 szklani oleju
1 szklanka mleka
4 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 tabliczka czekolady
1 tabliczka gorzkiej czekolady

Przepis:
Nie będziemy bawić się w skomplikowane instrukcje niczym przepis na bigos Makłowicza tylko wytłumaczę wam to jak najprościej...
Przygotuj sobie wszystkie składniki, które wypisałam wcześniej na blat kuchenny lub, gdzie tam sobie chcesz. Ważne jest to, żebyś wszystko miał pod ręką. Wstaw piekarnik na 180 stopni, żeby zaczął powoli się rozgrzewać. Do miksera dodaj wszystkie PŁYNNE składniki do momentu w którym wszystko idealnie się ze sobą wymiesza. (średnie obroty miksera). Następnie dodawaj mąkę (jeśli jesteś zaawansowanym kucharzem przesyp ją najpierw przez sito, żeby nie pojawiły się potem niechciane grudki). Potem dodaj kakao, proszek do pieczenia i pokrojoną w kostkę gorzką czekoladę. Mieszaj (na średnich obrotach) do momentu uzyskania jednolitej masy. W momencie, kiedy twoje babeczki się 'miksują' przyszykuj sobie foremki, do których będziesz mógł wlać swoją babeczkową masę. Kiedy masa jest gotowa, przełóż  babeczki do foremek i wstaw do rozgrzanego wcześniej piekarnika na 16-20 minut.
P.S. Kiedy babeczki już wystygną możesz posypać je cukrem pudrem!
Smacznego!


Jeśli przepis Ci się spodobał koniecznie napisz do mnie i wyślij zdjęcie zrobionych przez Ciebie babeczek!
Do zobaczenia już wkrótce!

poniedziałek, 14 grudnia 2015

POWRÓT SMOKA!

Cześć wszystkim!
Pewnie zaraz poleci ostry hejt w moją stronę o systematyczności pracy na moim blogu. Nie będę tłumaczyć się znowu brakiem czasu, czy nadmierną ilością materiału w moim liceum. Po prostu przyznaję się bez bicia, że nie miałam na to kompletnie sił. Każdy z was w swoim życiu przechodzi taki okres, gdzie najchętniej zaszyłby się w ciemnym kącie swojego pokoju i z nikim się nie odzywał. Obecnie mam nogę w gipsie i czas, żeby się do was odezwać, bo ciągłe leżenie, lub czytanie książek staje się już po prostu nudne. Wiecie doskonale, że tego bloga traktuję jak swój 'pamiętnik', no ale bez przesady, wszystkiego mówić tu nie będę, bo chyba każdy ma jakieś swoje głębsze tajemnice i historie. Z uwagi na to, ze idą święta (a wiecie, jak święta to i prezenty #materialistkatakbardzo) to pora na zmiany i rewolucje na wszelkich portalach społecznościowych i nie tylko. W wielu postach poruszałam temat tego, jak bardzo lubię kręcić filmiki i jak świetnie się przy tym bawię. To moje drugie najciekawsze hobby, które jest zaraz po gotowaniu. Kiedy uda mi się zebrać wystarczającą kwotę na jakiś aparat od razu zabieram się na JUTUBA. (Spokojnie, poinformuję was o tym, ale zawsze snapowicze mają lepiej więc na wszelki wypadek #promo *snap: pixelowelove*) Ostatnio strasznie dużo się dzieje i nie mam pojęcia jak to wszystko ze sobą pogodzić. Nie dość, że przygotowania świąteczne mnie dobijają to jeszcze głupie zrobienie sobie herbaty sprawia mi trudność, bo nie umiem chodzić w tym stwardniałym kapciu zwanym gipsem. Jedyny plus, to litość mojej mamy, która pozwoliła mi zostać w domu, bo wie, ze bym się prędzej czy później zabiła, hahahaha.
Wiadomość dla niecierpliwych: W piątek (18 grudnia) idę na PREMIERĘ STAR WARS'ów z moim chłopakiem. Już się nie mogę doczekać! Mam nadzieję, że będę zadowolona i wrażenia będą pozytywne. Choć nie wiem jak ja się doczołgam do ostatniego rzędu to myślę, że jakoś sprostam temu zadaniu. A jak nie to mnie tam wniosą. To się będzie nazywało efektowne wejście!

środa, 4 listopada 2015

Priorytety.

Mijają kolejne dni, a mojego telefonu tak jak nie było tak nie ma... Coraz częściej mam DEJA VU pewnych spraw, których nigdy nie chciałabym przeżywać ponownie. Pisząc tego posta również towarzyszy mi to uczucie, które nie jest mi obce. Przez moją długą nieobecność narobiłam sobie i wam zaległości. Wiem, że pewnie nie jest tu was tyle, żeby podbić świat, ale od jednostek się zaczyna.. Cały czas pogrążona tokiem nauki, nauki, domu i nauki zapomniałam o rzeczach dla mnie najważniejszych. Chcąc być najlepszym tak na prawdę stajesz się najgorszym. Chcesz dążyć do celu za wszelką cenę. Żeby mieć w życiu wszystko i nie martwić się o jakieś bezsensowne gówna, które mogą nam spieprzyć wszystko. Nie ma ludzi wiecznie zadowolonych i szczęśliwych, są tylko idioci, którzy tylko udają albo wierzą, że tak jest. Problemy są i zawsze będą, tego nie unikniemy. Pewnie myślicie dlaczego taki temat o godzinie prawie 1 w nocy? Sama nie wiem.. Gdy słuchasz muzyki, leżysz w łóżku i lampisz się w sufit, wtedy nachodzą Cię przemyślenia 'A co by było gdyby?, Dlaczego jest tak, a nie inaczej?, Po co to wszystko?' To podstawowe pytania, na które nigdy nie znam odpowiedzi. Wiem, że czasem każdy w życiu zawala jakąś sprawę, ale należę do takich osób co się nie poddają i wierzą, że musi być dobrze. Trzeba naprawiać swoje błędy i nie zapominać nigdy o tym, że rodzina i przyjaciele są zawsze na pierwszym miejscu i nigdy nie powinno być inaczej, bo wszystko ma swoje priorytety, pamiętajcie!
P.S. Gdy odzyskam telefon od razu rewolucja na moim blogu! Podpowiem, że ludzie, którzy lubią degustować świat, będą bardzo zadowoleni z mojego pomysłu.
A wy jakie macie priorytety? :)

czwartek, 22 października 2015

Krytyka? Tak czy Nie?

Słuchając najlepszej piosenki na przemyślenia jaką jest 'Perfect' 1D, postanowiłam napisać post, o którym już bardzo dawno myślałam. Z drugiej strony chciałabym bardzo podziękować tym osobą, którzy byli ze mną od samego początku i wspierali mnie w prowadzeniu tego bloga. Z każdym dniem pojawia się coraz więcej wyświetleń co mega cieszy i daje jeszcze większą motywację do tworzenia. Udowadnia to także, że kogoś w jakimś stopniu interesują te moje 'wypociny', ale zawsze bardzo się staram, żeby to wszystko miało spójność i sens. Wracając do przecudownej piosenki jaka pojawiła się dokładnie 5 dni temu, o której już wcześniej wspomniałam chciałabym odwołać się do tego, że nigdy nie powinniśmy wątpić w swoje możliwości. Stawiać czoła trudnością jakie nam towarzyszą w codziennym życiu i pokazać, że naprawdę warto. Nigdy nie tracić nadziei i dzięki swojej systematyczności i ciężkiej pracy osiągnąć wymarzony sukces... Nie ma na świecie ludzi idealnych, są tacy, którzy tylko na siłę próbują. Osobiście nie polecam takiego stanu bycia, bo nie prowadzi to do niczego dobrego. Znęcanie się starszych kolegów, rówieśników z najbliższego otoczenia daje mocnego kopa w dupę. Kiedyś przejmowałam się tym strasznie, myślałam, że trafię przez to do wariatkowa, gdzie będę siedzieć w izolatce i jeszcze bardziej pogłębiać się o tym co myślą o mnie inni. Nieprzespane noce, cały czas lęk przed następnym dniem, łzy w oczach na samą myśl o szkole i innych. Tylko najbliższe osoby, które stawały na głowie, żeby mi  pomóc okazały się przyjaciółmi na całe życie. Umieją zrozumieć, pocieszyć, a jak trzeba to nawet opieprzyć. Dzięki nim zawdzięczam lepsze jutro i pozytywne spojrzenie na cały świat. Zdecydowałam się o tym napisać, ponieważ uważam, że takie tematy powinny być podejmowane przez osoby, które chcą wyrazić samych siebie i podzielić się tym z innymi.
P.S. Niestety dzisiaj nie będzie żadnych zdjęć, ponieważ telefon został oddany do serwisu i jestem skazana na okres dwóch tygodni na jakiś stary toster. Mam nadzieję, że post wam się spodobał i odbierzecie go pozytywnie.
P.S.2 Link do piosenki! https://www.youtube.com/watch?v=Ho32Oh6b4jc

piątek, 16 października 2015

Wszystko w jednym!

Cześć moje kochane misie pysie!
(zawaliło trochę słodkością, ale raz na kiedyś można)

Najbardziej w prowadzeniu bloga wkurza mnie moja systematyczność, a raczej jej brak. Kiedy mam już wszystko gotowe do opublikowania lub potrzebuję tylko chwili, żeby nanieść ostatnie poprawki mój komputer pokazuje jak bardzo mnie kocha i wtedy albo się zacina, albo usuwa całą pracę i jestem w wielkiej dupie...że należę do osób bardzo upartych ponawiam swoje próby, żeby mieć z wami stały kontakt i przekazywać wam informacje z pierwszej ręki...ale po co skoro ponownie może się to wszystko wszystko usunąć! Wtedy opadam z sił, wsuwam ostatni kawałek czekolady i idę na spacer trochę wrzeszcząc na samą siebie, jaka to ze mnie jest pierdoła. Kolejnym super wydarzeniem a raczej cholernie kijową sytuacją jest to, ze kilka dni temu mój najwspanialszy telefon wpadł *za przeproszeniem* do kibla i prawie się utopił na amen. Odruchem bezwarunkowym szybko go wyciągnęłam, osuszyłam, a następnie wsadziłam do ryżu na kilka dni. Żyłam w strachu przez 72 godziny, ponieważ jestem bardzo od tego telefonu uzależniona. To na nim pracuje, snapuje, uczę się i mam kontakt ze światem. I tak, tak przyznaję się do tego bez bicia i nie będę udawać.. jestem uzależniona i koniec. Wróćmy może do fajnych wydarzeń z ostatnich czasów jakie odbyły się w moim rodzinnym mieście, a mianowicie FESTIWAL ŚWIATEŁ!! Mówię wam, było genialnie! Miliony kolorowych świateł, super atmosfera, spędzanie czasu z przyjaciółmi. Lepiej być nie mogło. (prócz tego, że pizgało niemiłosiernie)  Na takim festiwalu byłam dopiero pierwszy raz, ale mam nadzieję, że jeśli nadarzy się jeszcze jakaś okazja to na pewno pójdę bez wahania.





Mam nadzieję, że post się podobał i, że już nigdy komputer mi nie nawali. Teraz systematyczność to słowo przewodnie na tym blogu!
P.S. Szykujcie się na coś specjalnego w najbliższym czasie! Nastąpią ogromne zmiany, będzie super <3